Sytuacja wyjściowa — co poszło nie tak
Ok, na początek kilka słów o tym, czym jest Presta. To platforma przeznaczona dla działalności e-commerce. Jeśli prowadzisz sklep stacjonarny np. w Poznaniu, czy jakimkolwiek innym mieście, a chcesz zacząć sprzedawać swoje towary online — Presta to jedno z popularnych rozwiązań. Dzięki niej można w krótkim czasie stworzyć sklep internetowy.
Niestety tym razem musiałem zająć się Prestą, którą ktoś zhakował. I nie była to sytuacja typu „coś się lekko rozjechało". Dla pozycjonowanej strony pierwotnie nie został wdrożony certyfikat SSL, witryna była nieresponsywna, działała na starej wersji PHP i na starym silniku Presty. Przy takiej skali zaniedbań zhakowanie było kwestią czasu.
Brak SSL, brak aktualizacji i stary PHP to nie są drobnostki techniczne, które można odłożyć na potem. To zaproszenie dla problemów. W branży parkietowej w Poznaniu boli to podwójnie, bo lokalna widoczność jest budowana miesiącami, czasem latami. Jeśli nagle znika strona, znikają treści, a Google zaczyna widzieć bałagan albo hacked content, to traci się nie tylko pliki na serwerze. Traci się zaufanie wyszukiwarki i część dotychczasowej pracy SEO.
Cele — co chcieliśmy uratować
Pierwszy cel był prosty: minimalizacja strat po awarii Presty. Nie chodziło o piękną strategię na kwartał, tylko o to, żeby domena nie wyglądała dla Google i użytkowników jak opuszczony sklep po zalaniu.
Drugi cel był bardziej konkretny SEO-wsko: utrzymać widoczność pozycjonowanej strony na frazę „parkiety Poznań" przy zachowaniu niewielkich kosztów i minimalnym nakładzie pracy. Największą stratą była spora liczba wartościowych treści, więc trzeba było działać szybko, ale nie chaotycznie.
Plan działania — trzy etapy kryzysu
1. Wdrożenie tymczasowej strony
Konieczne działanie, które znacznie ograniczyło szkody. Tymczasową stronę wykonałem w pierwszej kolejności, zaraz po otrzymaniu danych dostępowych do serwera. Witryna przybrała formę prostej wizytówki z krótką informacją na temat zaistniałej sytuacji.
To była prosta strona HTML, bez fajerwerków, bez udawania pełnej oferty i bez budowania kosmodromu. Miała spełnić kilka zadań: pokazać użytkownikowi, że firma istnieje, dać podstawowy kontakt, utrzymać domenę przy życiu i dać Google sygnał, że pod adresem nadal znajduje się działająca strona. W kryzysie taka wizytówka bywa lepsza niż tygodnie czekania na „docelowe rozwiązanie".
2. Analiza skali zniszczeń
Tutaj niestety nie miałem dobrych wiadomości. Skala zniszczeń była na tyle duża, że jakiekolwiek próby ratowania witryny nie miały sensu. Ta informacja, w połączeniu z wiedzą na temat stanu dotychczasowej strony, czyli braku responsywności, starego PHP i braku SSL, sprawiła, że decyzja mogła być tylko jedna: wyczyścić serwer i zacząć działanie od początku.
Sprawdziłem, co zostało z treści, jak wygląda stan indeksacji, jakie wyniki pojawiają się w Google i czy jest sens próbować odzyskiwać starą Prestę. Nie było. Próba reanimacji mogłaby zjeść więcej czasu niż postawienie czegoś prostszego, czystszego i bezpieczniejszego. Usunąłem stare wyniki wyszukiwania z SERP i wziąłem się do pracy.
3. Nowa strona — restart od podstaw
Po wielu godzinach ustaleń i dziesiątkach wymienionych maili ruszyłem z działaniem. Nowa strona miała być pozycjonowana w Google na te same frazy, a przy tym wspierać procesy SEO swoją nowoczesną budową, właściwie zoptymalizowanym kodem i wartościową treścią.
W praktyce oznaczało to restart od podstaw: nową, lekką stronę, poprawne wdrożenie SSL, responsywność, bezpieczniejsze środowisko i porządek w kodzie. Zamiast sklepu na starej Preście powstała niewielka witryna, przyjazna dla użytkownika i pełna przydatnych informacji. Na koniec strona została zgłoszona do Google i zaindeksowana. Sukces.
Wyniki — co udało się uratować
Poniżej zamieszczam wykresy z narzędzi analitycznych dotyczące działań przy pozycjonowanej stronie internetowej. Jasno pokazują, że udało się zminimalizować straty, choć nie obeszło się bez szkód.
Niestety właściciel domeny nie tylko nie zaktualizował wersji PHP, ale też nie zakupił certyfikatu SSL. Cała akcja trwała zbyt długo. Gdyby komunikacja z klientem odbywała się sprawniej, szkody mogły być jeszcze mniejsze.
Wnioski
1. Każda szybka akcja musi być zaplanowana. Kryzys nie zwalnia z myślenia. Wręcz przeciwnie: trzeba podzielić działania na etapy, opisać je i przedstawić właścicielowi strony. Bez planu awaria techniczna szybko zmienia się w chaos komunikacyjny i SEO-wski.
2. Certyfikat SSL to nie opcja. Brak SSL jest problemem dla bezpieczeństwa, wiarygodności i pozycjonowania. W 2026 roku nadal zdarza się o tym przypominać, ale prawda jest prosta: strona bez SSL wygląda źle dla użytkownika, przeglądarki i Google.
3. Komunikacja z klientem wpływa na skalę strat. Im szybciej właściciel podejmie decyzje i dostarczy dostępy, tym szybciej można ograniczyć szkody. W tym przypadku akcja trwała zbyt długo. Gdyby komunikacja była sprawniejsza, część strat mogła być mniejsza.
4. Tymczasowa strona HTML może uratować miesiące pracy SEO. Prosta wizytówka nie zastąpi pełnej strony, ale w kryzysie potrafi utrzymać kontakt z użytkownikami i dać Google coś poprawnego do indeksowania. Czasem najlepszym rozwiązaniem nie jest idealne rozwiązanie, tylko szybkie i czyste.
Jeśli Twoja strona zaliczyła awarię, została zhakowana albo podejrzewasz problemy techniczne, zacznij od audytu SEO. Najpierw trzeba sprawdzić, co widzi Google i gdzie są realne szkody.
Więcej o tym, jak prowadzę pozycjonowanie stron po awariach, migracjach i technicznych zapaściach, znajdziesz w moich case studies.
Najczęściej zadawane pytania
Co zrobić, gdy strona na PrestaShop zostanie zhakowana?
Najpierw trzeba zabezpieczyć dostęp do serwera, ocenić skalę zniszczeń i sprawdzić, co widzi Google. Jeśli sklep jest mocno zainfekowany, często rozsądniejsze jest wyczyszczenie serwera i postawienie nowej, bezpiecznej wersji niż reanimowanie starego systemu.
Jak szybko Google usuwa zhakowaną stronę z wyników wyszukiwania?
To zależy od skali problemu, szybkości reakcji i tego, czy w Google Search Console wykonano właściwe działania. Zhakowane wyniki mogą utrzymywać się przez pewien czas, dlatego ważne jest szybkie zgłoszenie zmian, usunięcie szkodliwych adresów i przygotowanie poprawnej wersji strony.
Czy tymczasowa strona HTML może chronić pozycje w Google?
Może pomóc ograniczyć straty. Tymczasowa strona HTML nie zastąpi pełnej witryny, ale daje użytkownikom i Google działającą, czystą wersję domeny. W kryzysie to często lepsze niż pozostawienie błędów, hacked contentu albo pustego serwera.
Jak brak SSL wpływa na bezpieczeństwo i pozycjonowanie strony?
Brak SSL obniża zaufanie do strony, może odstraszać użytkowników i jest złym sygnałem technicznym. W połączeniu ze starym PHP, nieaktualnym CMS-em i brakiem aktualizacji zwiększa ryzyko włamania. SSL to dziś absolutna podstawa, nie dodatek.


